Czemu żadna z was nie chce sprzedawać swoich wyrobów na ETSY? Napisz do mnie na bulinska@wp.pl, a otrzymasz 40 darmowych aukcji! To wystarczająco dużo żeby spróbować pokazać się światu za darmo :)

piątek, 21 listopada 2014

Wolverine

Dzisiaj Marvellowo dla  fanów  komiksów :) Kolejny kufel tym  razem ozdobiony chibi Loganem.





Wyniki mojej  zabawy z farbkami do  szkła dupy nie  urywają. Na razie więc na  jakiś czas  je  porzucę...aż  wymyślę  coś  ciekawszego niż witrażowe  kwiatki na  kawałku  starej  szyby :P

wtorek, 18 listopada 2014

Coming back

Koraliki leżą w  kącie niedokończone. Książki zbierają kurz, a  większość  planów  musiałam  pozmieniać. Ot życie!

Ale,ale... Tu  się  pracuje!

Nowa  zabawka doczekała  się  przetestowania. Farbki termoutwardzalne do  szkła. Niestety wersja, której  można  używać  tylko z  konturówką. Najpierw maluje się obramowanie, a  potem wypełnia je  farbką- witrażową. Niestety  kiepsko  maluje  się  tym  na nierównych  powierzchniach.




środa, 10 września 2014

Bzik

Kiedyś  były mulinowe bransoletki przyjaźni, potem filofun-y, a potem  koniec podstawówki  XD Teraz jak  widać  po  erze biżuterii  składanej z półproduktów wrócił  do  łask  tzw "bzik". Jest  to  coś co każdy ma i co króluje  aż  do  znudzenia,  czyli  jeden  sezon. Loom bands-y czyli małe  gumki w  szalonych  kolorach zaraziły i mnie. Miałam  ostatnio całkiem  sporo stresów  w pracy  więc narobiłam tego  całą  masę, ale cóż z  tym fantem począć dalej? Większość bez  problemu znalazła  właścicieli i to o dziwo pełnoletnich, a mi bardzo  szybko skończył  się  surowiec.(A  w  internecie  jest  tyle  fascynujących  tutoriali!)

Pierwsza  seria XD Druga niestety nie  dotrwała do  zdjęć. Do pracy  często noszę tęczową co niezmiernie przykuwa wzrok  dzieci i wielokrotnie spotkałam  się  z ich  żywiołowymi i rozbrajającymi reakcjami. A  teraz żebym  nie  czuła  się  osamotniona loom  bands na rękach kogo innego:


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Odskocznia od wszystkiego

Dzisiaj nie  robótki  ręczne tylko latanie na  gumce czyli  sporty  ekstremalne. Jak  widać  na  zdjęciu nadal  uważam, że skok z  90 m  to  dobry  pomysł :)

 Całkiem  ładna  panorama.  W  tle  wieżowce i centrum  W-wy.
 Niezła  perspektywa :)
 Rzut okiem w  dół i lecimy.
 Hop! AAAaaaaaa!
 Ledwo mnie  widać  na  dole XD


Uprzedzając  pytania. Tak. Zapięcie nad  kostkami pije i dość mocno"ciągnie", gdy  się  skacze, a  cała  reszta uprzęży  jest jako dodatkowe zabezpieczenie :) I nie- bardzo  często nie  idzie  ucelować  nad tą malusią podusię na  dole. Służy  ona jako  amortyzator już po skoku przy  opuszczaniu na  ziemie. I ostatnie- tak! Skok jest  super :)

sobota, 2 sierpnia 2014

Decoupage nr 23

Szkatułeczka w  trakcie robienia. Mam duże nadzieje  na większe  "wtopienie  się wzoru".  Całość potraktuje  jeszcze papierem  ściernym i co najmniej parę  razy lakierem. W  środku chyba  też, bo  nie  ma  nic brzydszego  niż brudne drewno :)




czwartek, 31 lipca 2014

Decoupage nr 22

W życiu  zamęt, na  blogu  pustki.
Dostałam w  maju  zestaw do  decoupage  i dopiero  teraz  mam chwilkę  żeby się  nim  nacieszyć, a ile  mam  zaległych  książek  do przeczytania... Pierwszy niewypał. Użyłam  jako  barwnika farbki  dla  dzieci i zamiast  czerni mam szarość, do  tego  dość  niepasujące spękania i mało  widoczny  wzór. Całość  zapewne  pójdzie do  zeszlifowania, ale  zazwyczaj  się  tak  dzieje,  gdy  przystępuje  do  pracy  ze zbytnim  pietyzmem.



wtorek, 3 czerwca 2014

Na bezrybiu i żaba ryba.... czy jakoś tak

Jakoś  tak  ostatnio nie  miałam sił/czasu/chęci/materiałów ( niepotrzebne  skreślić) na  tworzenie biżuterii, więc nagle i niezapowiedzianie powstała  żaba  :). Powiem szczerze, że bardzo  przydały by mi się  rady  doświadczonych lepiących, bo tam  gdzie  są  niewielkie braki  talentu niezawodnie  pomaga dobra technika.


poniedziałek, 12 maja 2014

Kulka (nr 21)

Taka  sobie  mała kuleczka, która  czeka  na  koniec dezorganizującego życie remontu, aby otrzymać  kółeczko i powędrować  na  czyjś  łańcuszek. W środku kula  szklana ( bez  dziurki :) więc mimo, że malutka to całkiem  sporo waży. Oplot pomysłu własnego z superduo i drobnicy. Marzą  mi  się  frędzelki do tego i długi naszyjnik, ale najpierw  muszę  nieszczęśliwa  czekać aż mój  pokój  w końcu przestanie  przypominać  małpi  wybieg z  przeszkodami, a wszystkie nie moje  szafki wrócą  na  swoje  właściwe  miejsca.




czwartek, 17 kwietnia 2014

Taka moda (nr 20)

Rok 2014 został ogłoszony rokiem  fuksji, a projektanci stawiają w tym  sezonie na nieskrępowane  kolory. Więc o trochę  szaleństwa pokusiłam  się  też i ja. Dziki melanż trzech fioletów ( nie  wiem  czemu  mój  aparat  uznał to za bardziej niebieski-musicie mi uwierzyć na  słowo, że  temu  fioletowi bliżej  do fuksji ) na czarnym nylonie :) Naszyjnik  bardzo  długaśny, przeznaczony do  wiązania jak sobie kto  wymyśli. Słowem elegancki chaos.






wtorek, 15 kwietnia 2014

Nadal zielono (nr 19)

Mam nadzieję, że część  osób  ucieszy się  z mojego powrotu do koralików. Będzie trochę  nowości i kombinowania, ale nie martwcie się, innych technik nie  zaniedbam.
Szykują się u mnie  poważne  zmiany :) Mam nadzieję, że  w końcu będzie  pozytywnie. Chyba z tej  racji  dobór  kolorystyki :P A może to wina  wiosny i przesadzania kwiatków?
Cieniowanie naszyjnika " na oko". Cztery odcienie zieleni-dwa perłowe i dwa zwykłe.



Pozdrawiam wszystkich  gubiących (tak  jak  ja)  kilogramy  po zimie :) Czas start!

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Lasy zielone, bory cieniste (nr 18)

Moje listki z modeliny cieszyły  się  takim  zainteresowaniem ( a niestety zrobiłam  tylko jeden  próbny komplecik dla  siebie), że  zostałam zmuszona na powtórkę z rozrywki. I chyba  dobrze  się  stało. Dopracowałam technikę i teraz  wyglądają jeszcze lepiej :)




Jak widać jeden  z naszyjników jest z większą  ilością listków. Do tego powstały dwie  pary kolczyków i aż 4 mniej zwracające na  siebie uwagę wisiorki. Podobnie jak stara  wersja wygląda cudownie i nieprzesadnie nawet w  stylizacji z czarnym golfem.

Pozdrawiam :)


piątek, 4 kwietnia 2014

Jeżynki (nr 18). Jak zapiąć sobie samej bransoletkę?

Komplecik kolczyki+ wisiorek. Całkiem  przyjemny dla  oka ( znaczy się -bywało gorzej). Do  lepienia  podchodziłam z wielkim entuzjazmem, a skończyłam sceptycznie nastawiona.


Każda  z nas zna  z autopsji sytuację, gdy śpieszymy się  do wyjścia i nie ma w pobliżu osoby, która mogłaby nam pomóc z  zapięciem bransoletki. Łatwo można  sobie  z tym  poradzić w taki  właśnie  sposób:

Powodzenia! :)


środa, 2 kwietnia 2014

Świderki (nr 17)

Na fali szarości powstały skromne kolczyki co do których  mam mieszane  uczucia:

Ostatnio miałam niebywałą przyjemność spędzić  troszkę  czasu w pełniącej rolę sekretariatu poczekalni przed gabinetem dziekana i oprócz bardzo wesołych  (dla  osób  postronnych) gagów  na  żywo, rodem z  PRL stwierdzam, że atmosferę  miedzy osobami muszącymi tak przebywać/pracować podgrzewają nieustannie trzaskające drzwi. Tak więc  specjalnie z troską o wszelkich pracowników sekretariatów wyszukałam  taki oto napis :

www.hopaj.pl
:)

poniedziałek, 31 marca 2014

Kaboszony (nr 16)

Praca  z modeliną  ma  jeden  minus. Zostają  niezużyte  ścinki i pomieszane kolory z  prac, które najzwyczajniej w świecie  okazały  się  klapą. Takie resztki można  miło i przyjemnie  zagospodarować jako kaboszony :) Dodatkowy plus jest  taki, że sami  decydujemy o kształcie i wymiarach. Jedyny minus, że  niestety nie  zawsze  udają się  perfekcyjnie.
Mi  to  jednak  nie  przeszkadza i zamierzam je niedługo obszyć  koralikami :)

 Od  razu  widać po kolorystyce z jakich to prac :P Ostatni to mój faworyt, chociaż  nie  ukrywam mam nadzieję, że  z każdego  powstanie  ciekawa praca.



 Czas na  babeczki! Zazwyczaj  piekę  je  bez  przepisu ani wcześniejszych przygotowań ( czytaj bez  ładu i składu wrzucam co się nawinie do michy), więc  tym  razem  powstała  wypchana marmoladą wersja bez  jajka. 5 kakaowych, 3 kokosowe i 4 waniliowe. I tak  pycha :)

piątek, 28 marca 2014

Idziemy na jagody, na jagody.. (nr 15)

Jakoś  tak  ostatnio u  mnie  trochę leśnie na  blogu. W sumie  nie  wiadomo dlaczego. A to dopiero  początek takich  prac :)
Dzisiaj w roli głównej pancerna bransoletka i po raz  pierwszy  premierowo- przywieszka.
Pomysł na  wykonanie jagódek  podpatrzyłam z tutoriala z bloga Be Positive :)

Od  razu mi  się  przypomina  piosenka, którą  lubiła  śpiewać  moja siostra, a której nie znosiłam (chyba  przez tą przerażającą wzmiankę o czarnych sercach):

"Jesteśmy jagódki, czarne jagódki,
Mieszkamy w lasach zielonych, zielonych,
Oczka mamy czarne, buźki granatowe,
A sukienki są zielone i seledynowe.

A kiedy dzień nadchodzi, dzień nadchodzi,
Idziemy na jagody, na jagody,
A nasze czarne serca, czarne serca,
Biją nam radośnie bum tarara bum.(...)"

środa, 26 marca 2014

Lato w pełni (nr 14)

Jak  widać  w  moim  skromny skromnym kawałku  przestrzeni twórczej  nastało  lato zamiast wiosny. A  jak  lato to muszelki, a jak miały być  muszelki to modelina poszła  w ruch.
Miałam  ją  troszkę  podmalować  przed  wypiekiem, ale  w sumie  wyszła  bardzo  wdzięcznie więc  nie  żałuję, że  zapomniałam.

Zwróćcie uwagę jakie  szalone  zapięcie. Pierwszy  raz się  z takim  spotkałam. Koraliki z recyklingu z zeszłej  epoki. Na pewno już  nigdzie nie dostępne.

 Sprawdziłam ostatnio statystyki długoterminowe  mojego  bloga i oczom  nie  wierzę..... Najwięcej  wejść odnotowuję, gdy nic  nie  publikuję O.o

Witam obserwatorów z Rosji!

poniedziałek, 24 marca 2014

Truskawka (nr 13)

 Macie  tak, że  gdy  wstaniecie słonko wesoło się do  was  uśmiecha, a każde robione  tego  dnia  zdjęcie jest  idealne? Ja  też  nie :)


Do lepienia figurek, czy ogólnie  czegokolwiek oprócz  paciorków, robiłam  już  wiele podejść. Najczęściej były  poniżej poziomu krytyki. Tym  razem jednak truskaweczka  wyszła  całkiem  zgrabnie i mimo, że  jest nazwijmy to umownie- jest "jednostronnie  płaska" jestem z niej  dumna. Zaraz na  fali uniesienia  powstał  maleńki charmsik:

No tu już  gorzej jak  widać, ale  się  nie  poddaję  :)

piątek, 21 marca 2014

Pocahontas (nr 12)

 Te  komplety od  razu,  gdy  powstały  skojarzył mi się  z Pocahontas w stroju weselnym swojej matki ( no głowę  dam, że była  taka  scena) oraz Indianami i absolutnie nie  może  być  mowy o żadnej  innej  nazwie :) Od  razu  powstały  dwie  wersje naszyjnika- "uboższa" i "wystawna" wraz z kolczykami.
 Odrobina szklanych paciorków w kolorze  hematytu, perełki w prześlicznym, bliżej nie  zidentyfikowanym kolorze i piórka z modeliny (mojego skromnego  autorstwa). Zapięcie "na  wkrętkę".



Przy okazji wspomnę, że prawdziwa Pocahontas nosiła imię Matoaka (Białe Piórko), natomiast Pocahontas (Mała Psotnica lub Łobuziak) było jej przydomkiem z okresu dzieciństwa. Tak jak w bajce Diney'a uratowała przed egzekucją kolonistę Johna Smitha i była  córką  wodza zaręczoną  z Indianinem Kokumem. I tu bajka  się  kończy, a zaczyna  życie.
Można  powiedzieć, ze za swoją sympatię dla Anglików, którzy generalnie traktowali  ją  jako  kartę  przetargową, musiała  zamieszkać z innym  plemieniem. Później została  ochrzczona przyjmując imię Rebecca. Wyszła za mąż za młodego wdowca, plantatora tytoniu, Johna Rolfe i urodziła  mu  syna.
Potem wyjechała do Anglii, m.in. po to, by zabiegać o fundusze na budowę chrześcijańskiej szkoły. Została tam obwołana „indiańską księżniczką”i spotkała się nawet z królem Jakubem I. W trakcie przygotowań do powrotu zmarła jednak na czarną ospę.Od  taki smutny koniec...

sobota, 15 marca 2014

Serduszko (nr 11)

Znów  czekałam na  możliwość  zrobienia  ładnych  zdjęć  tak  długo aż pogoda  się zupełnie  popsuła :/ Dobrze, że mam w zapasie bardzo prosty  wisiorek, któremu złe  oświetlenie  nie straszne.

Motyw bardziej  pasujący  do  lutego niż  do  marca, ale jakoś w  tym  roku  mam lekkie opóźnienie inspiracyjne :) Wisiorek  wykonany z  modeliny. Lepienie  takich  prościzn to naprawdę  sama przyjemność.

Pozdrawiam wszystkich , którzy nie  mogą  pozwolić  sobie  na  puste przebiegi i nie  wiedzą w co  ręce  najpierw  włożyć! :)

czwartek, 27 lutego 2014

Naszyjnik do zestawu (nr 10)

Z rozpędu w czwartek powstał krótki naszyjnik ( bodajże 42 cm) do kompletu dla  istniejącej  już bransoletki. Z ciekawości przy  wykorzystaniu takich  samych  koralików użyłam  splotu  tureckiego.

O.0 Efekt niesamowicie podobny. Największa  różnica jest w dotyku. Naszyjnik jest  lżejszy i  bardziej giętki.

Dla  porównania jeszcze raz bransoletka:



poniedziałek, 24 lutego 2014

Wisior z recyklingu (nr 9)

Do tej  pory  nie  wiem  czy pomysł  był  trafiony i czy zasługuje na "życie", czy na  trafienie do ponownego recyklingu.

Wisior powstał bardzo szybko według prostego pomysłu. Nawleczone koraliki ( logika podpowiada, że im  mniejsze tym  lepiej) okręcamy  wokół starego kółka  od  karniszy. Dodajemy mocowanie. Ewentualnie jakąś kuleczkę w środku lub u góry ( ja  wybrałam  tą  drugą  opcję,  bo zamocowanie jej w  środku jest problematyczne,  jeśli się chce żeby drucik schował się  między  koralikami, a  my akurat  nie  mamy pod  ręką odpowiednio  długiej  szpili).